Pogrom chojnicki
![]() Karta pamiątkowa poświęcona Ernstowi Winterowi, zamordowanemu w Chojnicach 11 marca 1900 r. | |
| Państwo | |
|---|---|
| Miejsce | |
| Data |
10 czerwca 1900 |
Położenie na mapie Cesarstwa Niemieckiego ![]() | |





Pogrom chojnicki – manifestacje przeciwko ludności żydowskiej Chojnic wiosną i latem 1900 r., będące następstwem zabójstwa ucznia gimnazjalnego z pobliskiego Przechlewa, Ernesta Wintera. Skutkiem były prześladowania społeczności żydowskiej (2 centra), oraz zdemolowanie synagogi.
Tło wydarzeń
U schyłku XIX w. Chojnice były peryferyjnym miasteczkiem na wschodzie Cesarstwa Niemieckiego, w rejencji kwidzyńskiej pruskiej prowincji Prusy Zachodnie. Liczyły ok. 10.500 mieszkańców, w tym około 500 Żydów. Samo miasto było zdominowane przez ludność niemiecką, z blisko 10% udziałem ludności kaszubskiej i polskiej. Liczba ewangelików wynosiła ok. 5,5 tys., katolików ok. 4,5 tys. W powiecie, którego było stolicą, w jego ówczesnych granicach, Niemcy byli w mniejszości. Ich udział w populacji wynosił 38%, Kaszubi stanowili 45%, Polacy 15% (łącznie te 2 grupy 60%), Żydzi 2%[1].
Był to okres silnej propagandy antysemickiej w cesarstwie. Była ona poprzedzona falą pogromów ludności żydowskiej w Imperium Rosyjskim w latach 1881–1884, która następnie rozprzestrzeniła się na Węgry, Galicję i będące częścią Rosji Królestwo Polskie. Wystąpienia antyżydowskie miały również miejsce w Niemczech. Antysemiccy agitatorzy, Bernhard Föster i Ernst Henrici podróżowali po całym państwie z cyklem wykładów skierowanym przeciwko Żydom. Lata 80. XIX w. przyniosły również odrodzenie się w Niemczech legendy i oskarżenia o mord rytualny. W ostatniej dekadzie tego wieku odnotowano kilkanaście przypadków takich oskarżeń[2].
Wiosną 1900 r., dodatkowy wpływ na wzrost nastrojów antyżydowskich we wschodnich, rolniczych prowincjach ówczesnych Niemiec miała susza, która doprowadziła do znacznego zmniejszenia zbiorów. Rolnicy, w sytuacji ograniczenia dostępu do paszy, zaczęli wyzbywać się trzody chlewnej, co spowodowało znaczne spadki cen. W Chojnicach ok. 70% firm zajmujących się handlem bydłem należało do Żydów. Doprowadziło to do oskarżeń o celowe zaniżanie przez nich cen skupu i wzrostu uprzedzeń wobec tej grupy ludności[3].
Przebieg wydarzeń
11 marca 1900 r. dokonano mordu na Erneście Winterze, a 13 marca odnaleziono na dnie jeziora tułów młodego człowieka bez głowy i rąk, tułów był przepiłowany poniżej żeber. Dopiero dwa dni później znaleziono prawy tułów, nieopodal bramy cmentarza, a głowę odnaleziono 15 kwietnia, przez bawiące się na łąkach pod miastem dzieci (żydowskie święto wielkanocne przypadało na 14–21 kwietnia).
Oskarżonym w sprawie został chrześcijański rzeźnik Hoffmann. Znalazł się on w kręgu podejrzeń w związku z postawioną przez śledczych tezą, ze zbrodnia mogła być morderstwem w afekcie. Jedna z wersji głosiła, że zamordowany uczeń był w relacji intymnej z córką Hoffmana. Fakt, że na odzieży denata znaleziono ślady nasienia, sugerował, że chwilę przed śmiercią odbył stosunek seksualny. Świadkiem tego mógł być Hoffmann, który wzburzony zabił Wintera[4]. Był rzeźnikiem, co było dodatkową okolicznością obciążającą. Śledczy ustalili bowiem, że sposób rozczłonkowania ciała wymagał fachowej ręki.
Społeczeństwo domagało się postawienia zarzutów żydowskiemu rzeźnikowi Lewiemu, w którego piwnicy świadkowie widzieli domniemany mord. 29 maja zeznania złożył nowy świadek (Mezolf), który owego wieczoru widział Lewiego i innych topiących zwłoki w jeziorze. Świadek ten w innych źródłach określany jako Bernhard Masloff, został aresztowany podczas procesu pod zarzutem krzywoprzysięstwa. W śledztwie udowodniono mu, że jego zeznania były fałszywe i skazano na rok więzienia[5]. Miasto żyło informacją o ważnych zeznaniach, co też wyraziło na ulicach wielotysięcznym tłumem, żądającym zwolnienia Hoffmanów (także 14-letnia córka była przesłuchiwana). Policja, pod presją tłumu wypuściła Hoffmana, lecz wieczorem miasto ożyło plotką o ponownym zamiarze jego aresztowania. W okolicach godziny 22:00 na ulicach miasta można było usłyszeć „Hep! Hep!” – hasło do pogromu. Około godziny 1:00 zaczęto wybijać szyby w domach żydowskich przy ul. Gdańskiej. W krótkim czasie tłum liczący kilkuset ludzi wybił wszystkie szyby kamieniami, wyrwanymi z bruków ulicznych. Burmistrz miasta wezwał wojsko z Grudziądza do uspokojenia sytuacji. Aresztowano 3 osoby[6].
Po tych zajściach coraz częściej mówiono o tym że Ernest Winter został zamordowany przez żydów (wszystkie poszlaki w odbiorze tłumu wskazywały na to). W mieście wrzało, często na ulicach miast zbierał się tłum wyrażający swoje oburzenie wobec domniemanej protekcji żydów przez wymiar sprawiedliwości[6].
10 czerwca mieszkańcy Chojnic nie wytrzymali znieważania przez służby państwowe. Doszczętnie zniszczono synagogę, wraz z księgami liturgicznymi i Torą (rzucone na ziemię i podeptane). Około 22:00 do miasta przybyło wojsko, które rozpędziło tłum (użyto bagnetów, a broń naładowano ostrą amunicją). Ranny w starciach został także znienawidzony, przez miejscowych komendant policji Block. Wojsko zostało w Chojnicach na czas nieokreślony, a sytuacja w mieście uspokoiła się[6]. Całą sprawę na bieżąco relacjonowała Gazeta Toruńska (rok: 1900. numery 62–125).
Wydarzenie chojnickie było wykorzystywane przez pewne konserwatywne i nacjonalistyczne gazety w Niemczech jako pomocne do wywołania demonstracji, które nasiliły się latem i wczesną jesienią, obejmując wiele okolicznych miejscowości: oprócz Chojnic miały miejsce w Słupsku, Bytowie, Człuchowie i innych miejscowościach regionu. W lutym 1902 roku o tym zdarzeniu dyskutowano zarówno na forum Reichstagu, jak i pruskiego parlamentu krajowego. Pogrom sprawił, że wielu Żydów zdecydowało się na opuszczenie miasta, tak więc ludność Chojnic wyznania mojżeszowego w krótkim czasie zmniejszyła się o połowę.
Nagroda za wskazanie mordercy
Już parę dni po zabójstwie wyznaczono nagrodę w wysokości 100 marek (dzisiejsza wartość – ok. 2,5 tys. zł), dla osoby, która wskaże przestępcę. Nagroda ta wobec braku wyraźnych postępów w śledztwie została zwiększona początkowo do 400 marek, następnie do 1.000 marek, a 19 marca, dzień po pierwszych ekscesach antyżydowskich, do 2000 marek (nieco ponad 50 tys. zł). Pod koniec marca kwota ta wynosiła już 6.700 marek, by ostatecznie osiągnąć poziom 20.000 marek[7], czyli sumę przekraczającą pół miliona dzisiejszych złotych.
Działania te zamiast przyspieszenia śledztwa przyniosły skutek odwrotny. Śledczy zostali zasypani masą bezwartościowych informacji, plotek i domysłów. Weryfikacja tych informacji spowolniła śledztwo. Mimo podjętych działań na wielką skalę, nie udało się wskazać mordercy Ernsta Wintera. Wobec braku dowodów winy, wszystkie aresztowane w tej sprawie osoby zostały po pewnym czasie zwolnione[4].
Udział ludności polskiej i kaszubskiej w wydarzeniach
W literaturze pojawia się teza, że udział ludności polskiej w antyżydowskich zamieszkach był symboliczny, jeśli w ogóle się pojawił. Przytacza się wezwania liderów polskiego ruchu narodowego, by nie uczestniczyć w tych wydarzeniach. Wzywano, żeby traktować tę sprawę jako konflikt między Niemcami i Żydami. Motywowano to tym, że ewentualny polski udział może być wykorzystany przez władze do antypolskiej propagandy[8], wręcz ze zrzucaniem na polską społeczność winy za ekscesy i umniejszaniem odpowiedzialności Niemców.
Tak postawiona teza broni się w przypadku Chojnic, epicentrum antyżydowskiej fali przemocy, która rozlała się na pobliskie miejscowości. Było to też miejsce o największej intensywności zamieszek. Wynikało to jednak w głównej mierze z niewielkiej liczby ludności kaszubskiej i polskiej w samych Chojnicach. Lista miejscowości, gdzie miały miejsca wystąpienia antysemickie pokazuje, że sentyment antyżydowski był równie silny we wszystkich grupach chrześcijan, niezależnie od ich narodowości. Dewastacja mienia żydowskiego i ataki na starozakonnych miały miejsce zarówno w miejscowościach zdominowanych przez Niemców jak pobliskie Przechlewo, Rzeczenica czy Człuchów, Polaków – Czersk i Kaszubów – Wiele czy Kościerzyna[9][1].
Zobacz też
Przypisy
- 1 2 Stefan Ramułt, Statystyka ludności kaszubskiej, Akademia Umiejȩtności, 1899, s. 149 [dostęp 2025-05-23].
- ↑ Magdzińska 2019 ↓, s. 157–158.
- ↑ Magdzińska 2019 ↓, s. 160.
- 1 2 Pielka 2016 ↓, s. 103.
- ↑ Magdzińska 2019 ↓, s. 161.
- 1 2 3 Rzyski 1937 ↓.
- ↑ Pielka 2016 ↓, s. 100.
- ↑ Magdzińska 2019 ↓, s. 175.
- ↑ Pielka 2016 ↓.
Bibliografia
- Wilhelm Marr: Mord rytualny w Chojnicach. Toruń: Drukarnia Toruńska, 1935.
- Stanisław Rzyski: Mord rytualny. Prawdziwe zdarzenie w miasteczku pomorskim.. Toruń: Nakładem i czcionkami Drukarni Toruńskiej, 1937.
- Mateusz Pielka. Chojnice 1900 : przypadek oskarżenia o mord rytualny w świetle polskiej prasy. „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Historyczne”, s. 89-106, 2016. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. ISSN 0083-4351.
- Anna Magdzińska: Chojnice 1900 r. – zajścia antyżydowskie czy pogrom?. W: Kamil Kijek, Artur Markowski, Konrad Zieliński: Pogromy Żydów na ziemiach polskich w XIX i XX wieku. T. 2: Studia przypadków (do 1939 roku). Warszawa: Instytut Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN, Instytut Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, Uniwersytet Wrocławski, Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN,, 2019, s. 157-177. ISBN 978-83-65880-22-2.

