Busyfikacja

Busyfikacja (ukr. бусифікація, busyfikacija) – neologizm określający kontrowersyjną metoda przymusowego poboru do Sił Zbrojnych Ukrainy podczas inwazji rosyjskiej, polegającą na zatrzymywaniu mężczyzn w wieku poborowym przez funkcjonariuszy Terytorialnego Centrum Rekrutacji i odwożeniu ich busem do centrów rekrutacji. W razie stawiania przez zatrzymanego oporu, interwencje mają często brutalny przebieg[1][2][3][4].

Geneza słowa

Neologizm pochodzi od nazwy bus, która w języku ukraińskim, tak samo jak w języku polskim, jest potocznym określeniem mikrobusu, z sufiksem -ifikacja od łacińskiego facio (robię)[1].

Busyfikacja została słowem roku 2024 słownika neologizmów i slangu współczesnego języka ukraińskiego Mysłowo[1].

Tło

24 lutego 2022 rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę. W początkowej fazie wojny, na fali patriotyzmu, do centrów rekrutacji na ochotnika zgłosiło się setki tysięcy Ukraińców, co pomogło odeprzeć pierwsze ataki Rosjan. Jednak w miarę trwania wojny entuzjazm ten osłabł i pracownikom komisji poborowych coraz trudniej było znaleźć osoby chętnie do wstąpienia do wojska[2][3].

W 2026 Ukraina mobilizowała 17–24 000 osób miesięcznie, co nie wystarczało, aby prowadzić rotację żołnierzy i zastępować straty. W tym okresie Rosja mobilizowała 30 000 osób miesięcznie. Liczba żołnierzy wielu jednostek frontowych ukraińskiej armii oscylowała wówczas wokół 30% planowanego stanu osobowego[3].

Na niekorzyść zdolności mobilizacyjnych Ukrainy wpływają również problemy demograficzne, spowodowane ofiarami wojny, wyjazdy obywateli za granicę lub pozostanie na terytoriach okupowanych przez agresora (według szacunków ok. 800 tys. mężczyzn w wieku poborowym przebywa na Zachodzie, a kolejnych ok. 570 tys. na terytoriach kontrolowanych przez Rosję) i niską dzietnością[3].

Sytuację potęguję nieufność Ukraińców do nieprzejrzystego systemu mobilizacyjnego. Zaufanie do Terytorialnych Centrów Rekrutacji podważyły skandale związane z ich pracownikami. Ujawniono, że za łapówkę można było uzyskać fałszywe orzeczenie lekarskie o niezdolności do służby lub zezwolenie na wyjazd za granicę. Afery dotyczyły także znęcenia się nad poborowymi. Ujawniono również osoby związane z władzą, które fikcyjnie były zatrudniane w zawodach dających odroczenie od służby wojskowej. Wśród części ukraińskiego społeczeństwa utrzymuje się przeświadczenie, że ciężar wojny ponoszą uboższe i nieuprzywilejowane warstwy społeczne, natomiast osoby zamożne i związane z władzą mogą ominąć system mobilizacyjny. 11 sierpnia 2023 prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odwołał wszystkich szefów Terytorialnych Centrów Rekrutacji[2][3][5].

W 2026 współczynnik mężczyzn poszukiwanych za niestawiennictwo do poboru, których udało się zmobilizować, wynosił 13% (licząc tylko osoby przebywające na terenie Ukrainy)[3].

Historia

Na początku wojny mobilizowano za pomocą wezwań rozdawanych w miejscach publicznych. Pojawiły się wówczas pierwsze nagrania ujawniające busyfikację mężczyzn[2].

Od 18 maja do 16 lipca 2024 trwała obowiązkowa procedura aktualizacji danych meldunkowych dla mężczyzn w wieku poborowym. W założeniu miała ona umożliwić wysyłanie wezwań pocztą i zakończyć zatrzymywanie ludzi na ulicy. Obowiązek nie został jednak dopełniony przez wszystkie osoby nim objęte[6][7].

W grudniu 2024 poseł do Rady Najwyższej Ukrainy Jehor Czerniew (prezydencka partia Sługa Narodu), będący wiceprzewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa Narodowego, Obrony i Wywiadu, poinformował, że komisja wielokrotnie wzywała przedstawicieli Ministerstwa Obrony w sprawie busyfikacji[7].

Mychajło Fedorow, minister obrony od stycznia do lipca 2026, prowadził pracę nad reformą systemu mobilizacyjnego, mającą m.in. rozwiązać problem busyfikacji. Projekt nie został jednak dokończony przed jego dymisją[4].

Busyfikacja rodzi agresje obywateli przeciwko funkcjonariuszom Terytorialnych Centrów Rekrutacji. W 2024 odnotowano ok. 100 napadów na funkcjonariuszy Terytorialnych Centrów Rekrutacji, 2025 miało ich miejsce 341, a od 1 stycznia do połowy lipca 2026 ponad 600. 8 lipca 2026 we Lwowie tłum zaatakował funkcjonariuszy Terytorialnego Centrum Rekrutacji dokonujących busyfikacji 30-letniego mężczyzny, a następnie przewrócił pojazd[3][4][8][9].

Następstwa

Busyfikacja obniża zaufanie obywateli do instytucji państwowych, w tym do sił zbrojnych. Eksperci zauważają, że poborowi siłowo zmobilizowani, posiadają niskie morale i przygotowanie, co negatywnie wpływa na ogólną kondycję sił zbrojnych[3].

Opinie

Poseł do Rady Najwyższej Ukrainy Jehor Czerniew skrytykował ten proceder oraz stwierdził, że Terytorialne Centra Rekrutacji dysponują wystarczającymi narzędziami do przeprowadzenia mobilizacji bez stosowania busyfikacji[7].

Według oficera 125. Brygady Operacji Specjalnych Andrija Dutkewycza busyfikacji na Ukrainie można było uniknąć, gdyby wszyscy poborowi przestrzegali prawa i terminowo aktualizowali swoje dane meldunkowe[7].

W opinii szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Mychajło Podolaka przypadki mobilizacji za pomocą busyfikacji są nieproporcjonalne niskie w porównaniu do innych metod poboru, a nagłaśnianie busyfikacji w mediach jest wykorzystywane propagandowo przez Rosję[7].

Przewodniczący Rady Rezerwistów Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy Iwan Tymoczko broniąc procederu stwierdził, że busyfikowani są zazwyczaj mężczyźni nielegalnie uchylający się od mobilizacji, a kontrowersje na ten temat są promowane przez polityków, w celu zwiększenia własnej popularności[10].

Analityk wojskowy Iwan Stupak krytykujący busyfikacje, stwierdził Gdy potrzebnych jest kolejnych pięć tysięcy ludzi, zaczynają ich po prostu wyłapywać. Jeśli ktoś odmawia, często dochodzi do bójek[4].

Przypisy